

Jeśli pojawiłaś/eś się na świecie późną zimą lub wczesną wiosną możesz być pewna/y, że zrobiono Cię w wakacyjnym uniesieniu.
Gdańsk 06.2009











- Dobry wieczor , co tam Panowie swiatla sie popsuly ?
Ostatnio bylem w swym rodzinnym miescie. Jak zwykle dla mnie, w mym rodzinnym miescie padal deszcz. Ilez to kilometrow natluklem po Tym Gdansku... Wyrzucic smieci , z aparatem. Do sklepu ,z aparatem. Na spacer z psem i aparatem , Starowka , Biskupia Gorka , Chelm , Morena , plaza powiedzy Jelitkowem a Orlowem przemierzona jakies kilkaset razy. Szesc lat bez pracy lub z praca na chwile tylko po to by kupic kolejne rolki najtanszej Fomy czy najtanszy papier do ciemni. Z nieskonczonym czasem na fotografowanie i czasem na zalamywanie sie ,ze chyba jednak ta fotografia nie da mi przezyc i nic z tego nie bedzie. Ale nie bylo odwrotu. Rzucone studia (bo przeciez chcialem zostac fotografem a jednak nie prawnikiem i socjologiem) nie dawaly swietlnych perspektyw na przyszlosc. Trzeba bylo chodzic , robic zdjecia bo przeciez o tym marzylem. Pewnego dnia (po trzech latach codziennego fotografowania na ulicy) zdobylem sie na odwiedzenie redakcji "Dziennika Baltyckiego". Prosze przyjsc pod koniec miesiaca - do konca miesiaca mialem cztery tygodnie... cztery tygodnie na siedzenie w ciemni i cztery tygodnie emocjonalnie bezsennych nocy. Rozpruty rodzinny album posluzyl jako pierwsze portfolio. Trzydziesci piec dopracowanych odbitek na pieknym barycie, kupionym za pozyczona od Mamy kase. Przyszedl "koniec miesiaca". Nie przyszedl umowiony dzien wczesniej facet z "Dziennika B". Nastepnego dnia tez nie. W koncu udalo mi sie go zlapac. Powiedzial ,zebym przyszedl przed swietami. Byl pazdziernik. Deszcz, jesien, zalamka. Kolejne dni na ulicy. Jedna rolka max 3 klatki dziennie , trzy rolki na miesiac codziennego fotografowania. Przed swietami , nie mial czasu bo jak to przed swietami nikt pracujacy nie ma czasu ale nagabywany ,ze tak nie mozna sie umawiac i kiedy przychodze nie miec czasu - zawolal kolege. Kolega oglada od tylu przerzucajac napietym kciukiem karty z "rodzinnego albumu" niczym odrzutowiec. Trzydziesci sekund moze czterdziesci piec i gotowe. "Sportowych to ja tu nie widze... hmm hmm" - jak to "sportowych" pytam lamiacym sie glosem z nogami wrosnietymi w posadzke , "no sportowych , bo ja w dziale sportu siedze , dziennikarzem sportowym jestem"... juz nigdy nie odwiedzilem redakcji "Dziennika Baltyckiego"... ale ta fotka zrobiona pod koniec tegorocznego deszczowego lata przypomniala mi stara historie. A teraz moral - jesli jestes mlodym fotografem wiedz ,ze bedziesz musial spotkac wielu ludzi w tym i wielu dupkow nie majcych dla Ciebie czasu , mowiacych w waznych dla Ciebie chwilach o Twoich zdjeciach wiele dziwnych rzeczy, pamietaj zeby przesiac ich slowa wziac dla siebie to co najlepsze i robic to co kochasz. Powodzenia.